Olej marchwiowy – sposób na bezpieczne opalanie?

piekne dordne marchewki na  macerat marchwiowy z którego powstaje olej marchwiowy obok kobieta w pomarańczowym kapeluszu zastanawiajaca się nad naturalnym sposobem nad sposobem na piękna opaleniznę

Zwyczajna marchewka budzi rożne skojarzenia, jednak na pewno nie z olejami. Nie jest przecież rośliną oleistą, a ludzkość docenia jej korzeń – świetny na surowo i po ugotowaniu czy usmażeniu. Dlaczego więc olej marchwiowy ? Warto jednak pamiętać, że wyciąg z korzenia świetnie miesza się z bazą olejową (idealną do rozpuszczenia między innymi prowitaminy A) i w takiej postaci uzyskuje się niezawodny kosmetyk.

Jak to się zaczęło?

Pierwotnie marchew zwyczajna (Daucus carota) rosła tylko w Azji, Europie i północnych terenach Afryki. Szybko doceniono walory odżywcze jej korzenia, łatwość przechowywania oraz nieduże wymagania hodowlane. Zaczęto ją uprawiać na wszystkich kontynentach. Podjęto się także eksperymentowania z odmianami, uzyskując marchewki w różnych odcieniach żółci i czerwieni, aż do fioletu (w stanie dzikim jest ona bladożółta). Najpopularniejszą, pomarańczową wersję zawdzięczamy rolnikom holenderskim. W Polsce marchew, podobnie jak cała „włoszczyzna”, uzyskała popularność dzięki zabiegom królowej Bony.

Cenny skład i ciekawe działanie

Korzeń marchwi, choć wydaje się taki pospolity, zawiera mnóstwo cennych substancji, między innymi: prowitaminę A – alfa-karoten, beta-karoten, witaminy PP, B1, B2, B6, K, H, C, E, związki mineralne (w tym fosfor, miedź, wapń, żelazo) i cukry, które odpowiadają za jej słodki smak. W procesie ich wchłaniania dużą rolę odgrywają spożywane równocześnie tłuszcze (warto więc, by była częstym składnikiem surówek dodawanych do obiadów).

Olej marchwiowy – jako kosmetyk

Zauważono, że częste jedzenie marchewki przyspiesza opalanie skóry, a także nadaje jej ciemniejszy odcień. Postanowiono zatem wykorzystać ten efekt do produkcji kosmetyków. Jedną z dostępnych metod spożytkowania karotenów, czyli tego, co najlepsze w tym warzywie, jest stworzenie olejku. Tak, wiemy, że nie jest ono rośliną oleistą – ale za to łatwo można uzyskać macerat marchwiowy (wyciąg z korzenia w połączeniu z olejem roślinnym, głównie sezamowym lub słonecznikowym). Jego ważność wydłuża się poprzez dodatkową porcję witaminy E. Wynalazek ten zawdzięczamy Francuzom.

Naturalny bronzer

kobieta na plaży smarujaca się olejkiem do opalania by zachować naturalna opaleniznęOlejek karotenowy z marchewki aplikuje się bezpośrednio, na umytą, wilgotną skórę, lub po rozcieńczeniu. Rezultat jest zaskakujący. Olej nawilża i natłuszcza skórę, otaczając ją barierą ochronną, która zapobiega wysuszeniu. Przyspiesza też regenerację. Zawarta w nim witamina E opóźnia procesy starzenia, wzmacnia elastyczność komórek i zapewnia lepsze ich dokrwienie, a co za tym idzie – odpowiednie ich odżywienie. Jest ona też przeciwutleniaczem, który niszczy wolne rodniki. Efektem jest mocna, napięta i nawilżona skóra, która wygląda nie tylko zdrowo, ale i młodo (a dodatkowo drobne zmarszczki nie ulegają pogłębieniu). Jednakże nie jest to główna zaleta oleju marchewkowego (podobnie działają i inne specyfiki). Dzięki obecności beta-karotenu, delikatnie przyciemnia cerę i jako produkt naturalny zostawia daleko w tyle chemiczne samoopalacze. Jest to jednak właściwość krótkotrwała i zmywalna. Ważne jest to, że po wniknięciu w skórę, macerat marchewkowy ułatwia opalanie, zaś nałożony po kąpieli słonecznej lub pobycie w solarium nie tylko nawilży wysuszoną skórę, lecz również wyrówna i utrwali opaleniznę, zregeneruje nadwątlone komórki oraz przyspieszy leczenie oparzeń słonecznych.

Podkład pod makijaż

Niektórzy wykorzystują go zamiast podkładu pod makijaż, gdyż subtelnie zakrywa nierówności kolorystyczne cery (aplikowany przy okazji pod oczy pomaga zatuszować cienie). Najlepiej sprawdza się na skórze suchej, zwiotczałej, dojrzałej i nietolerującej chemii. Z kolei nakładany bezpośrednio, nieszczególnie nadaje się do cery tłustej (może pozatykać i tak już wymęczone pory), jednakże można go z powodzeniem mieszać z innymi składnikami, w tym ogólnodostępnymi kremami, maseczkami, balsamami i oliwkami do ciała, olejkami do masażu, kąpieli i opalania, a nawet żelami pod prysznic, odżywkami, maskami i szamponami do włosów (dodaje im blasku, delikatnie ożywia blask rudych włosów).

Olej marchwiowy – kilka podpowiedzi jak używać

Stosując macerat marchwiowy, warto skorzystać z podpowiedzi doświadczonych użytkowniczek:

  • dodać do oleju kokosowego (wzbogaconego lecytyną i olejkiem z rozmarynu) i stosować do odżywienia włosów,
  • dolać do masła shea i używać jako balsam do ciała,
  • wykorzystać jako składnik mydła własnej roboty,
  • połączyć go z ulubionym olejkiem, odrobiną olejku z rozmarynu i Cromollientem SCE, a następnie wodą – posłuży do demakijażu.

Olej z marchwi jest wrażliwy na działanie silnego światła oraz tlenu. Powinien być przechowywany w zamkniętym pojemniku i miejscu suchym, ciemnym, chłodnym (10-25 stopni Celsjusza), ale nie w lodówce.

Zasada umiaru

Olej marchwiowy ma silne działanie barwiące, więc nie wolno przesadzać z jego użyciem. Ostrożność zaleca się szczególnie osobom o zimnym kolorycie cery. Za Horacym trzeba stwierdzić, że umiar jest złotą zasadą (jak się okazuje – także w kosmetyce). Zbyt duża ilość specyfiku nałożona na ciało i tak się nie wchłonie (komórki przyjmą taką dawkę, jakiej potrzebują), a pozostały nadmiar pobrudzi ubranie. Za mocne stężenie maceratu nada skórze odcień złoto-pomarańczowy, więc zamiast wyglądać ponętnie i zdrowo, będziemy wyglądać śmiesznie i głupio (jak to się czasem zdarza w przypadku młodych, niedoświadczonych dziewczyn). Podczas łączenia go z innymi specyfikami, najlepiej robić to w małych dawkach i ewentualnie zwiększyć je następnym razem. Trzeba jednak obserwować efekty i w sztucznym, i naturalnym świetle oraz korzystać z opinii innych osób (byle szczerych i nam przychylnych).

Medycyna i kosmetyka naturalna po raz kolejny udowadnia nam, że otaczająca nas przyroda nie tylko dba o nasze zdrowie, ale i urodę. Wystarczy się rozejrzeć, aby się przekonać, że nawet najpospolitsze rośliny przyniosą ulgę naszym ciałom. A te, zmęczone wszechobecną chemią, z pewnością będą nam wdzięczne.

Menu